Biuletyn

Koła Miłośników

Dziejów Grudziądza

Rok IV: 2006                                      Numer 7 (81)

Data odczytu:   22.2.2006                   Data wydania: 22.2.2006

 

mgr Stanisław Poręba

 

Związki Wincentego Witosa (1874-1945) z Grudziądzem

            W 2004 r. minęła 130. rocznica urodzin, a w 2005 r. – 60. rocznica śmierci rolnika, wybitnego polityka i działacza ruchu ludowego Wincentego Witosa (1874-1945).

            W latach poprzedzających I wojnę światową na łamach „Gazety Grudziądzkiej”, często ukazywały się artykuły i notatki o rozwoju ruchu ludowego w Galicji  i działalności parlamentarnej posłów ludowych w Wiedniu. Wśród nazwisk galicyjskich przywódców ruchu ludowego często powtarzało się nazwisko Wincentego Witosa. Bez przesady można powiedzieć, że dzięki „Gazecie Grudziądzkiej”, nazwisko jego stało się także znane na ziemiach zaboru pruskiego.

            W pierwszych latach po odzyskaniu przez Polskę niepodległości Wincenty Witos oficjalnie jako premier rządu odwiedził Grudziądz dwa razy. Datę pierwszych odwiedzin – 9  września 1920 r., ustalił niedawno dr Jerzy Krzyś. Dokładna data drugich odwiedzin nie jest znana. Być może będzie ją można znaleźć w rocznikach ówczesnej prasy grudziądzkiej....

            Piętnaście lat po pierwszej wizycie W. Witosa w Grudziądzu, w 1935 r., redaktor Albin Nowicki


przeprowadził wywiad z ówczesnym prezydentem miasta Grudziądza, inż. Józefem Włodkiem. Oto fragment tego wywiadu, dotyczący W. Witosa:

            „Następuje pierwszy przyjazd do Grudziądza premiera Witosa, który przybywa głównie w celu inspekcji tworzących się oddziałów ochotniczych. Przyjazd jego nie jest pozbawiony pewnego nieporozumienia. Bawiąc osobiście na posiedzeniu Ministerialnej Rady Aprowizacyjnej w Poznaniu, otrzymuję uwiadomienie od wiceministra b. Dzielnicy Pruskiej dr. Janty-Połczyńskiego, iż w dniu  następnym przybędzie do Grudziądza premier. Powróciłem natychmiast do Grudziądza, gdzie przybywszy późną nocą, zastałem uwiadomienie, iż o 6. rano przybywa premier Witos: powitanie nastąpić ma na dworcu. O godz. 6 rano na dworcu oczekują premiera przedstawiciele władz, generałowie, kompania honorowa z orkiestrą i sztandarem oraz sporo społeczeństwa. Nadchodzi pociąg; muzyka wita szefa rządu hymnem narodowym; nikt nie wychodzi; muzyka gra dalej; nareszcie otwierają się drzwi wagonu salonowego i wychodzi wojewoda, śp. Jan Brejski, który wyraża wobec mnie zdziwienie, że powitanie odbywa się o godzinie 6, podczas gdy miała być wiadomość telefoniczna, iż przyjazd nastąpi wprawdzie o godz. 6, ale powitanie miało być o 8, i oświadczył, że szef rządu śpi. Szybko daję o tem znać orkiestrze, która przestaje grać. Po kilkunastu minutach szef rządu wychodzi z wagonu i odbywa się właściwe uroczyste powitanie”.

          A tak opisał W. Witos jedną ze swoich „wizyt” w Grudziądzu, w książce „Moje wspomnienia” (Warszawa 1990, t. 2 ss. 131-132): W Grudziądzu przyjąłem liczne delegacje polskie i niemieckie, przedstawicieli władz, duchowieństwa, wojskowości, chłopów, robotników, mieszczan, kupców, rzemieślników itp. W przeciwieństwie do innych miejscowości, przedstawiciel NPR [Narodowa Partia Robotnicza]stanął na gruncie ogólnym, a jego rozumne przemówienie było nacechowane nie tylko troską o robotnika, ale w pierwszym rzędzie o państwo. Ze sprawozdania mi przedłożonego można było widzieć, jak Grudziądz, jedno z najbardziej zniemczonych miast, od czasu objęcia go przez władze polskie zupełnie


się zmienił. Obecnie już znaczną większość stanowi tam ludność polska, a proces odniemczania idzie coraz szybciej.

Niedawni jeszcze panowie Grudziądza, Niemcy, czując grunt usuwający się im spod nóg, starali się mącić i wywoływać niesnaski pomiędzy Polakami. W tej robocie, według opinii p. Brejskiego, może bezwiednie pomagali im różni separatyści, robiąc niejednokrotnie niewłaściwe posunięcia, byle dokuczyć znienawidzonemu Piłsudskiemu. Wynikiem tej roboty był bunt wojskowy w garnizonie grudziądzkim, który się zakończył kilkoma ofiarami i ujawnieniem intryg dość licznych jednostek.

Silnie zniemczony został także powiat grudziądzki, a najwięcej okolice samego miasta. Najbliższe zaś wsie, które powstały na rozparcelowanej ziemi dworskiej, należącej do Polaków, były wyłącznie przez Niemców zamieszkałe. Miejscowi ludzie mówili, że w czasie targów i jarmarków nie słyszało się już w Grudziądzu polskiego języka. W czasie mojego tam pobytu znaczna część Niemców już się wyprowadziła, a ich miejsce zajęli osadnicy z Królestwa i Małopolski. Umyślnie odwiedziłem kilka kolonii. Wszyscy osadnicy byli zadowoleni ze stosunków gospodarczych, choć się krzywili na uciążliwe przepisy i wysokie ich zdaniem opłaty.

Przy sposobności zwiedziłem zakład graficzny i drukarnię p. Kulerskiego, zaproszony przez niego. Przedstawiając mi potwierdzenie notarialne, twierdził, że jego pismo ,,Gazeta Grudziądzka", założona i prowadzona wśród najcięższych warunków za rządów niemieckich i w zniemczonym Grudziądzu, doszła do nakładu wynoszącego około stu tysięcy egzemplarzy. Obecnie biła zaledwie kilka tysięcy. Ludzie pracujący u p. Kulerskiego zdążyli mi powiedzieć, iż powodem tak wielkiego spadku nakładu - tak bardzo popularnego i pożytecznego pisma-są grzechy polityczne, jakich się p. Kulerski w czasie wojny światowej miał dopuścić. Był on przez dłuższy czas posłem do parlamentu niemieckiego i jakoby w czasie wojny skłaniał się ku Niemcom. O tę sprawę toczyło się też kilka procesów, już przed sądami polskimi, na skutek skarg wnoszonych przez p. Kulerskiego przeciw


atakującym go endekom. Nigdy się naprawdę nie dowiedziałem, kto w tej sprawie miał słuszność. Jego oskarżyciele zarzucali mu służalstwo wobec Niemców, jeżeli nie zdradę narodu, on się przysięgał na wszystko, że swoją taktyką uczynił Polsce ogromną przysługę.”.

.           Obie wizyty Wincentego Witosa w Grudziądzu, jako premiera miały miejsce w okresie jego pierwszego premierostwa, czyli między lipcem 1920 r., a wrześniem 1921 r. Na Pomorze przyjeżdżał nie tylko w celu inspekcji oddziałów ochotniczych zwanych Zachodnią Strażą Obywatelską, których Komenda Główna mieściła się w Grudziądzu. W czasie tych przyjazdów interesował się również sprawami rozwoju pomorskiego ruchu ludowego. Sam był bowiem czołowym przywódcą największej w ówczesnej Polsce partii chłopskiej – Polskiego Stronnictwa Ludowego „Piast”. A Pomorze było w tym okresie terenem organizowania się struktur tego stronnictwa, w postaci kół wiejskich, zarządów powiatowych i Zarządu Wojewódzkiego, z tymczasową siedzibą w Toruniu. Później siedzibę tego Zarządu przeniesiono do Tuszewa k. Grudziądza, do gmachu Zakładów Graficznych W. Kulerskiego. Witos znał osobiście czołowych przywódców ruchu ludowego na Pomorzu. Po raz pierwszy spotkał się z nimi 15 lutego 1920 r. na I Wszechdzielnicowym Kongresie Ludowców w Warszawie. Uczestnikiem Kongresu był m. in. W. Kulerski, który reprezentował na nim działającą od 1912 r. w Grudziądzu - Katolicko-Polską Partię Ludową. Zgłosił on przystąpienie swojej partii do PSL „Piast”.

            Przez cały okres dwudziestolecia międzywojennego „Gazeta Grudziądzka”, jej dodatki oraz inne pisma W. Kulerskiego wiele pisały o działalności politycznej Wincentego Witosa. W całości drukowały jego mowy i interpelacje poselskie, publikowały wywiady z nim. Przedrukowywały poza tym jego artykuły publicystyczne, publikowane w innych pismach lu-


dowych. Kilkakrotnie do dodatków „Gazety” dołączane były portrety Witosa .

            Od 1924 r. do mniej więcej 1937 r. Wincenty Witos był stałym współpracownikiem „Gazety Grudziądzkiej”. Artykuły i korespondencje publikował rzadko pod własnym nazwiskiem, a przeważnie pod kryptonimami: W, W.W. i ST.

W okresie pobytu na emigracji używał w „Gazecie”, - co ustaliła policja, pseudonimu „Jan Wolny”.

            W okresie słynnego procesu brzeskiego w Warszawie (1931-1932), w którym oskarżeni byli działacze tzw. Centrolewu, a wśród nich i Wincenty Witos, „Gazeta Grudziądzka” broniła ich przed atakami pism sanacyjnych i prorządowych. W. Kulerski i ówczesny redaktor naczelny „Gazety” ks. Józef Panaś byli świadkami obrony na tym procesie. Numery „Gazety” ze sprawozdaniami z procesu były często konfiskowane na wniosek ówczesnego grudziądzkiego. starosty grodzkiego i powiatowego.

W 1937 r. przed Sądem Okręgowym w Grudziądzu odbył się proces przeciwko redaktorom „Gazety Grudziądzkiej” z powodu wydania broszury „Wincenty Witos” (Grudziądz 1936). Była ona bezpłatnym dodatkiem do „Gazety” (nr 124 z 21 X 1936) i wydana została w nakładzie 32 000 egz. Na okładce nie wymieniono autora broszury. Nakład broszury został skonfiskowany w całości na wniosek grudziądzkiego starosty. Przed sądem za jej wydanie odpowiadali: wydawca Witold Kulerski i red. odpowiedzialny Ignacy Gołaś. Sąd interesował się również autorem broszury. Oskarżeni podali, że jej autorem jest „nieznany im nauczyciel. J. Marcinkowski...”.

Dzisiaj wiemy, że napisał ją prawnik i działacz ruchu ludowego Józef Marcinkowski (1905-1989?), związany z Krakowem. Broszura była poszerzoną wersją jego broszury „Wincenty Witos” (Kraków, ok. 1930 r.), liczącej 10 str., wydanej pod kryptonimem J. M.


Żadna z bibliotek na terenie Polski nie posiada w swoich zbiorach egz. broszury „Wincenty Witos”. (Grudziądz 1936). Stąd też nic nie można napisać o jej treści... .

Po 1921 r. W. Witos przyjeżdżał wiele razy do Grudziądza.

W dniu 21 stycznia 1924 r. przyjechał do Grudziądza na zaproszenie W. Kulerskiego. W czerwcu 1925 r. uczestniczył w Wojewódzkim Zjeździe PSL „Piast” w Grudziądzu. Zachowała się fotografia grupowa z tego zjazdu. Widać na niej m. in. W. Witosa, W. Kulerskiego i red. naczelnego „Gazety Grudziądzkiej” R. Wasilewskiego.

W dn. 13 grudnia 1925 r. w Grudziądzu przebywali jako delegaci Zarządu Głównego PSL „Piast”, posłowie: Alfons Erdman oraz Andrzej Witos, brat Wincentego Witosa.

W dn. 29 czerwca 1933 r. W. Witos przebywał w Grudziądzu i Owczarkach k. Grudziądza jako gość W. Kulerskiego.

W „Gazecie Grudziądzkiej”, nr 6 z 14 I 1936 r. został przedrukowany art. dr. Michała Janika „Wincenty Witos a państwo polskie”, poprzednio drukowany w „Piaście” (Kraków).

W. Witos odwiedzał też niektóre miejscowości pow. grudziądzkiego. Wielokrotnie przebywał w Radzynie i okolicy. Mieszkali tam jego znajomi- rodzina Stańco. Chodzi tu o Marcina Stańco (1873 - 1945) i jego synów: Stanisława (1906-1964) i Józefa (1912 - 1942). Byli rolnikami i lokalnymi działaczami ruchu ludowego. Związani byli z PSL „Piast”, później SL. Pochodzili z okolic Żywca. Po raz ostatni odwiedził ich w czerwcu 1933 r. Prowadził z nimi korespondencję w czasie pobytu na emigracji w Czechosłowacji.

Tragiczne były losy Józefa Stańco, rolnika w Radzynie-Wybudowanie. W 1939 r. walczył jako żołnierz 165 pp z Niemcami. W okolicach Warszawy dostał się do niewoli.


Przebywał w obozie jenieckim, później był robotnikiem rolnym na terenie Niemiec.

W 1941 r. radzyńscy Niemcy oskarżyli go fałszywie o zamordowanie sąsiada-Niemca. Aresztowano go i przewieziono do Grudziądza, gdzie sąd skazał go na karę śmierci. Wyrok został wykonany we Wronkach (Wielkopolska) - 11 marca 1942 r. ... .

Tylko Radzyn (obecnie Radzyń Chełmiński) uczcił pamięć o Wincentym Witosie. W latach 80. w okolicach miasteczka wybudowano jego pomnik, projektu Ziemowita Maślanki. Jedna z ulic Radzynia nosi imię Wincentego Witosa.

Smutne to, że w Grudziądzu głucho o Wincentym Witosie. Nie ma ulicy jego imienia. Nie ma też żadnej tablicy pamiątkowej poświęconej jego pamięci...

Literatura:

B. Halbert, Nad wspomnieniami Wincentego Witosa, „Zielony Sztandar”, 1983,  nr 90, s. 8.

T. Kisielewski, Przywództwo w ruchu ludowym, „Zielony Sztandar”, 1984, nr 8, s.. 8, nr 10, s. 10.

S. Poręba, Wincenty Witos a Grudziądz, „I K P” [wyd. A,B, C], 1984, nr 25, s. 6, nr 29, s. 6.

Prawda o Wincentym Witosie, „Zielony Sztandar”, 1984, nr 9, s. 4.

S. Rąpała, Przedpłata na „Dzieła” W. Witosa, „Zielony Sztandar”, 1984, nr 6, s. 5.

Witos Wincenty (1874-1945), [w:] Słownik biograficzny działaczy ruchu ludowego. Makieta, Warszawa 1989, ss. 430-433.

Witos Wincenty (1874-1945), [w:] Wielka Encyklopedia Powszechna PWN, Warszawa [1969], t. 12, s.365.

H. Wiśniewski, Wierzchosławickie muzeum, „Zielony Sztandar”, 1980, nr 86, ss. 6-7.

Cz. Wycech, Wincenty Witos w świetle własnej twórczości pisarskiej, Warszawa 1983.

A. Zakrzewski, Wincenty Witos, chłopski polityk i mąż stanu, [Warszawa 1982].


Ważniejsze książki W. Witosa.

-         Mowa o reformie rolnej – 6 czerwca 1919 r., (1919).

-         O celach polityki ludowej, (1923).

-         Gdzie jest zbrodnia i kto jest zbrodniarzem?, (1925).

-         Chłopi polscy! Czytajcie! Rozważajcie! Postanówcie!, (1926).

-         Wybór pism i artykułów, (1939).

-         Wybór pism i artykułów, (1946).

-         Moje wspomnienia, (Paryż 1964-1965), t. 1-3.

-         Moja tułaczka (1967).

-         Dzieła wybrane (1988-1991), t. 1-3, [t.4-5- nie wyszły drukiem...].

W. Witos w Grudziądzu (czerwiec 1925)

 

 

(L.B.S.)

Redakcja: Tadeusz Rauchfleisz, KMDG. Logo KMDG wykonał Grzegorz Rygielski.